Jak młoda spedycja buduje zaufanie na rynku TSL

Jak młoda spedycja buduje zaufanie na rynku TSL Jak młoda spedycja buduje zaufanie na rynku TSL

Rikster działa dopiero od 2024 roku, ale za marką stoją ludzie z wieloletnim doświadczeniem w spedycji i dyspozycji. Gdańska firma nie konkuruje ceną – stawia na stałą bazę przewoźników kontraktowych, jeden punkt kontaktu dla klienta i rozwijany kierunek Polska–Ukraina. Z Key Account Managerem RIkster rozmawiamy o tym, dlaczego przewidywalność i płynność finansowa znaczą dziś więcej niż najniższa stawka, i jak młoda firma buduje wiarygodność w branży, w której liczy się każdy zrealizowany transport.

Rikster działa od początku 2024 roku. Jakie założenia od początku przyświecały rozwojowi firmy?

Myślę, że paradoksalnie trudniejszy rynek był dobrym momentem na rozpoczęcie działalności. Rikster powstał w oparciu o doświadczenie osób, które wcześniej przez lata pracowały w transporcie i spedycji, więc firma od początku była budowana ze świadomością zarówno możliwości, jak i ryzyk tej branży. 

Założenie było dość proste: nie chcemy konkurować wyłącznie ceną. Chcemy budować długoterminowe relacje z klientami i przewoźnikami, zapewniając sprawną komunikację, elastyczność oraz odpowiedzialność za realizowany transport. 

Z mojej perspektywy, jako Key Account Managera, jest to szczególnie istotne. Klient nie potrzebuje kolejnego adresu e-mail, na który może wysłać zapytanie transportowe. Potrzebuje konkretnej osoby i organizacji, na której może polegać również wtedy, kiedy podczas realizacji pojawia się problem. 

I właśnie na takim podejściu od początku budowany jest Rikster. 

Jakie doświadczenie zespołu pozwoliło Riksterowi tak szybko rozpocząć działalność na rynku TSL?

Rikster jest młodą marką, ale nie oznacza to, że za firmą stoją ludzie, którzy dopiero uczą się transportu. 

Zespół posiada wcześniejsze doświadczenie w spedycji, dyspozycji, sprzedaży oraz zarządzaniu operacjami transportowymi. To bardzo ważne, ponieważ pozwoliło od początku budować firmę w oparciu o praktyczną znajomość rynku. 

W tej branży doświadczenie najlepiej weryfikuje się w sytuacjach niestandardowych. Samo zorganizowanie transportu z punktu A do punktu B jest tylko częścią naszej pracy. Prawdziwa wartość pojawia się wtedy, kiedy trzeba szybko zareagować na zmianę terminu, problem z autem, opóźnienie na granicy czy inne nieprzewidziane zdarzenie. 

Dlatego powiedziałbym, że młody jest Rikster jako marka, natomiast doświadczenie ludzi tworzących firmę jest zdecydowanie dłuższe. 

Dlaczego Gdańsk? To nie jest przypadkowy wybór – jaką rolę odgrywa Trójmiasto w strategii Rikstera?

Gdańsk jest dla branży logistycznej bardzo naturalnym miejscem do prowadzenia działalności. Mamy tutaj port, zaplecze przemysłowe i magazynowe oraz dostęp do ważnych krajowych i międzynarodowych korytarzy transportowych. 

Dla Rikster Gdańsk jest jednak bazą, a nie ograniczeniem geograficznym. Nasza działalność ma charakter międzynarodowy i organizujemy transporty na wielu europejskich kierunkach. 

Jednym z obszarów, który szczególnie rozwijamy, jest transport pomiędzy Polską i Ukrainą. Widzimy tutaj przestrzeń do budowania kompetencji oraz długoterminowych relacji z klientami prowadzącymi wymianę handlową na tym kierunku. 

Jednocześnie chcemy wykorzystać potencjał Trójmiasta i jego międzynarodowe znaczenie logistyczne do dalszego rozwoju firmy na rynku europejskim. 

Czym dokładnie zajmuje się dziś Rikster Jak wygląda model działalności Rikstera i w czym specjalizuje się firma?

Rikster jest firmą spedycyjną specjalizującą się w organizacji transportu drogowego krajowego i międzynarodowego, przede wszystkim w przewozach całopojazdowych. 

Nasz model opiera się również na stałej współpracy z przewoźnikami kontraktowymi. To dla nas bardzo istotne rozróżnienie. Nie chcemy opierać działalności wyłącznie na każdorazowym poszukiwaniu przypadkowego samochodu na rynku. Zależy nam na budowaniu stabilnej bazy partnerów, których znamy i z którymi regularnie realizujemy transporty. 

Dzięki temu możemy łączyć elastyczność charakterystyczną dla spedycji z większą kontrolą nad dostępnością i jakością realizowanych przewozów. 

Z punktu widzenia klienta najważniejszy jest jednak efekt. Otrzymuje jeden punkt kontaktu i partnera odpowiedzialnego za organizację całego procesu – od znalezienia odpowiedniego rozwiązania transportowego, przez bieżącą koordynację, aż po dostawę. 

Właśnie w tym kierunku chcemy rozwijać nasz model operacyjny. 

Na jakich kierunkach i rynkach jesteście dziś najbardziej aktywni? Polska, Europa Zachodnia, kierunki wschodnie?

Działamy zarówno na rynku krajowym, jak i w transporcie międzynarodowym na terenie Europy. Natomiast jednym z kierunków, który obecnie szczególnie rozwijamy, jest Polska–Ukraina oraz Ukraina–Polska. 

Widzimy tutaj duży potencjał, ale jednocześnie mamy świadomość, że jest to kierunek wymagający. Liczy się nie tylko dostępność transportu, ale również doświadczenie operacyjne, sprawna komunikacja i umiejętność reagowania na sytuacje, które mogą pojawić się podczas realizacji przewozu. 

Równolegle obsługujemy transporty na kierunkach europejskich i chcemy dalej rozwijać współpracę z klientami, którzy potrzebują regularnych przewozów całopojazdowych. 

Nie chcemy przy tym komunikować, że specjalizujemy się we wszystkim. Zależy nam raczej na rozwijaniu konkretnych kierunków i relacji, na których możemy zapewnić klientowi rzeczywistą wartość i odpowiedni poziom obsługi. 

Kim jest Wasz klient docelowy – duże firmy produkcyjne, mniejsze przedsiębiorstwa, konkretne branże?

Pracujemy przede wszystkim w modelu B2B. Interesuje nas współpraca z firmami produkcyjnymi, handlowymi, dystrybucyjnymi oraz innymi przedsiębiorstwami, dla których transport jest istotnym elementem codziennego biznesu. 

Z perspektywy Key Account Managera widzę, że oczekiwania klientów są dzisiaj znacznie szersze niż samo znalezienie samochodu w odpowiedniej cenie. 

Klient oczekuje przede wszystkim przewidywalności. Chce wiedzieć, że po przekazaniu nam zlecenia transport zostanie odpowiednio skoordynowany, a jeżeli pojawi się problem, otrzyma o nim informację oraz konkretne rozwiązanie. 

Bardzo ważna jest również komunikacja. Staramy się, aby klient miał po naszej stronie konkretną osobę, która zna jego biznes, wymagania i specyfikę realizowanych transportów. 

Dlatego najbardziej interesują nas długoterminowe relacje. Im lepiej znamy procesy klienta, tym skuteczniej możemy planować transport i reagować na jego potrzeby. 

Co sprawia, że przewoźnik lub zleceniodawca powinien wybrać Rikster zamiast jednej z wielu innych firm spedycyjnych?

Myślę, że przede wszystkim nie próbujemy przekonywać rynku, że zawsze będziemy najtańsi. W długoterminowej współpracy transportowej cena jest ważna, ale nie może być jedynym kryterium. 

Stawiamy na dostępność, komunikację i odpowiedzialność za realizację zlecenia. Jeżeli pojawia się problem, naszym zadaniem nie jest jedynie przekazanie klientowi informacji, że coś się wydarzyło. Naszym zadaniem jest możliwie szybko znaleźć rozwiązanie. 

Drugim elementem jest sposób, w jaki budujemy relacje z przewoźnikami. Zależy nam na rozwijaniu stałej bazy zweryfikowanych partnerów kontraktowych, a nie wyłącznie na każdorazowym zakupie transportu na rynku spotowym. 

To pozwala nam lepiej znać możliwości naszych partnerów i bardziej świadomie dobierać rozwiązanie do konkretnego klienta. 

Z perspektywy Key Account Managera najważniejsze jest jednak coś jeszcze – chcemy dobrze poznać biznes klienta. Nie interesuje nas wyłącznie pojedyncze zlecenie. Chcemy wiedzieć, jakie ma kierunki, gdzie występują problemy, czego oczekuje jego odbiorca i w których miejscach możemy usprawnić cały proces. 

Jeżeli z czasem klient zaczyna traktować nas bardziej jak część swojego zespołu logistycznego niż zewnętrznego dostawcę, to dla mnie jest najlepszy dowód, że współpraca działa. 

Rikster jest młodą firmą. Jak wyglądał okres od rozpoczęcia działalności – dynamiczny wzrost czy ostrożne budowanie bazy?

Od początku zależało nam bardziej na jakości wzrostu niż na samym tempie. 

W branży transportowej stosunkowo łatwo jest szybko zwiększać liczbę realizowanych zleceń. Znacznie trudniej zrobić to w sposób, który pozwala zachować kontrolę nad jakością obsługi, płynnością oraz relacjami z klientami i przewoźnikami. 

Dlatego rozwój Rikster traktujemy jako proces. Rozbudowujemy bazę klientów, rozwijamy współpracę z przewoźnikami kontraktowymi i jednocześnie pracujemy nad tym, żeby wraz ze wzrostem skali nie stracić tego, co od początku było dla nas ważne – szybkości działania i bezpośredniego kontaktu z klientem. 

Oczywiście mamy ambicję rosnąć. Chcemy pozyskiwać większych klientów, zwiększać wolumen realizowanych transportów oraz rozwijać wybrane kierunki międzynarodowe. 

Nie interesuje nas jednak wzrost za wszelką cenę. Zależy nam na budowaniu organizacji, która będzie stabilna i przygotowana do obsługi coraz większych klientów również za kilka lat. 

Powiedziałbym więc, że jest to kontrolowany wzrost z dużymi ambicjami. 

Jak wygląda organizacja operacji transportowych w Rikster i na jakim modelu floty pracujecie?

Nasz model operacyjny opiera się przede wszystkim na współpracy ze stałą grupą przewoźników kontraktowych. 

To świadomy kierunek rozwoju. Zależy nam na budowaniu relacji z przewoźnikami, których znamy, z którymi regularnie pracujemy i którzy rozumieją standard obsługi oczekiwany przez naszych klientów. 

Dzięki temu zachowujemy elastyczność charakterystyczną dla spedycji, a jednocześnie zwiększamy przewidywalność dostępności transportu. 

Z perspektywy klienta najważniejsze jest jednak to, że odpowiedzialność za koordynację całego procesu pozostaje po naszej stronie. To my odpowiadamy za organizację przewozu, komunikację, monitorowanie realizacji oraz reakcję w przypadku nieprzewidzianych sytuacji. 

Chcemy ten model dalej rozwijać, zwiększając udział przewoźników, z którymi współpracujemy regularnie i długoterminowo. Widzimy w tym dużą wartość zarówno dla klientów, jak i samych przewoźników. 

Jak ważna jest płynność finansowa w branży transportowej i jak wpływa na jakość współpracy z przewoźnikami?

Płynność finansowa w transporcie jest absolutnie kluczowa, ponieważ występuje tutaj naturalna różnica pomiędzy terminami płatności klientów a kosztami, które trzeba ponosić na bieżąco. 

Dla nas jest to również element budowania relacji z przewoźnikami. Jeżeli oczekujemy od partnera dostępności, terminowości i wysokiej jakości realizacji, sami również musimy być dla niego wiarygodnym i przewidywalnym kontrahentem. 

Dlatego traktujemy zarządzanie płynnością jako część modelu operacyjnego firmy, a nie wyłącznie temat księgowy. 

Jednym z narzędzi, które wykorzystujemy w tym zakresie, jest faktoring. Pozwala on lepiej zarządzać przepływami finansowymi i ograniczać wpływ długich terminów płatności na bieżącą działalność. 

W rozwijającej się firmie ma to szczególne znaczenie, ponieważ pozwala jednocześnie zwiększać skalę działalności i utrzymywać stabilne relacje z partnerami transportowymi. 

Z naszej perspektywy finansowanie nie jest więc celem samym w sobie. Jest narzędziem, które pomaga zapewnić stabilność całego procesu transportowego. 

Jak zmiany regulacyjne wpływają na organizację transportu i czego oczekują w tej sytuacji klienci?

Transport drogowy jest branżą, w której regulacje mają bardzo duży wpływ na codzienną działalność operacyjną. Zmieniają się wymagania dotyczące kierowców, pojazdów, czasu pracy czy realizacji przewozów międzynarodowych. 

Z punktu widzenia klienta najważniejsze jest jednak to, aby te zmiany nie powodowały problemów w jego łańcuchu dostaw. 

Dlatego naszą rolą jest przede wszystkim śledzenie zmian, współpraca z odpowiednio przygotowanymi przewoźnikami i takie organizowanie transportu, aby klient nie musiał analizować każdego nowego wymogu samodzielnie. 

Myślę, że właśnie tego coraz częściej oczekują klienci od partnera logistycznego – nie tylko zorganizowania samochodu, ale również znajomości otoczenia, w którym ten transport jest realizowany. 

Im bardziej skomplikowany staje się rynek, tym większą wartość ma partner, który potrafi przełożyć te zmiany na konkretne rozwiązania operacyjne.

Rynek TSL mierzy się z rosnącymi kosztami, presją na stawki i dostępnością kierowców. Które wyzwanie jest dziś największe?

Myślę, że największym wyzwaniem nie jest jeden konkretny czynnik, ale konieczność pogodzenia kilku oczekiwań jednocześnie. 

Z jednej strony przewoźnicy mierzą się z kosztami prowadzenia działalności i potrzebują stawek, które pozwalają im realizować transport w sposób rentowny. Z drugiej strony klienci znajdują się pod presją optymalizacji kosztów i oczekują coraz bardziej konkurencyjnych warunków. 

Pomiędzy tymi dwoma stronami trzeba jeszcze zapewnić dostępność pojazdu, terminowość, bezpieczeństwo i odpowiednią jakość komunikacji. 

I tutaj właśnie widzę dużą rolę profesjonalnej spedycji. Naszym zadaniem nie powinno być wyłącznie znalezienie najniższej ceny. Musimy znaleźć rozwiązanie, które jest ekonomicznie uzasadnione dla klienta, ale jednocześnie pozwala przewoźnikowi prawidłowo wykonać usługę. 

W długiej perspektywie potrzebna jest równowaga. Jeżeli jedna ze stron stale pracuje poniżej poziomu ekonomicznej opłacalności, taki model współpracy po prostu nie będzie trwały. 

Dlatego w Rikster zależy nam na budowaniu relacji, w których zarówno klient, jak i przewoźnik widzą wartość we współpracy. Uważamy, że właśnie takie relacje dają największą stabilność w zmiennym otoczeniu rynkowym. 

Jak młoda firma buduje wiarygodność na tak konkurencyjnym rynku?

W naszej branży wiarygodności nie buduje się samą prezentacją firmy czy dobrym marketingiem. Buduje się ją przede wszystkim poprzez kolejne prawidłowo zrealizowane transporty. 

Dla klienta najważniejsze jest to, czy może na nas polegać. Czy odpowiadamy wtedy, kiedy pojawia się problem, czy przekazujemy informacje na czas i czy potrafimy znaleźć rozwiązanie w sytuacji niestandardowej. 

Z perspektywy Key Account Managera powiedziałbym, że bardzo ważna jest również konsekwencja. Nie wystarczy bardzo dobrze obsłużyć klienta przy pierwszym zleceniu. Ten sam standard trzeba utrzymać przy dziesiątym, pięćdziesiątym i kolejnym transporcie. 

Podobnie podchodzimy do współpracy z przewoźnikami. Chcemy być dla nich przewidywalnym partnerem, ponieważ wiemy, że jakość naszej relacji z przewoźnikiem bezpośrednio przekłada się na jakość, którą możemy zaoferować klientowi. 

Jesteśmy młodą marką, dlatego wiemy, że na swoją reputację musimy zapracować. I właśnie dlatego zamiast przekonywać rynek deklaracjami, wolimy budować zaufanie poprzez codzienną pracę i długoterminowe relacje. 

Gdzie widzicie Rikster za 3–5 lat?

Naszym celem jest zbudowanie rozpoznawalnej firmy transportowo-spedycyjnej działającej na rynku europejskim. 

Nie chcemy rosnąć wyłącznie poprzez zwiększanie liczby pojedynczych zleceń. Znacznie bardziej interesuje nas rozwijanie stałych kontraktów, regularnych linii transportowych oraz długoterminowych relacji z klientami. 

Chcemy również konsekwentnie rozwijać bazę przewoźników kontraktowych. Wraz ze wzrostem firmy zależy nam na coraz większej przewidywalności dostępnych zdolności transportowych i budowaniu stabilnego zaplecza operacyjnego. 

Drugim elementem jest rozwój relacji z większymi klientami. Chcemy być przygotowani organizacyjnie i operacyjnie do obsługi przedsiębiorstw, które wymagają nie tylko transportu, ale również odpowiednich standardów komunikacji, raportowania i jakości. 

Za kilka lat chcielibyśmy więc być postrzegani nie przez pryzmat wielkości firmy, ale jako sprawdzony partner logistyczny w wybranych korytarzach transportowych w Europie. 

To jest kierunek, który konsekwentnie realizujemy. 

Jakie kierunki geograficzne i segmenty rynku są dla Was szczególnie interesujące?

Naszym głównym kierunkiem rozwoju pozostaje rynek europejski. Chcemy przede wszystkim rozwijać regularne przewozy całopojazdowe oraz długoterminową współpracę z klientami, którzy potrzebują stabilnego partnera do obsługi powtarzalnych tras międzynarodowych. 

Szczególnie interesują nas relacje pomiędzy Polską a krajami Europy Zachodniej, Centralnej oraz Południowej. Widzimy tutaj największą przestrzeń do budowania regularnych wolumenów i długoterminowych kontraktów. 

Równolegle rozwijamy kompetencje na kierunkach wschodnich. Traktujemy ten obszar jako jeden z elementów naszej działalności międzynarodowej i rynek, na którym chcemy stopniowo zwiększać swoją obecność. 

Z perspektywy biznesowej nie chcemy jednak definiować rozwoju Rikster wyłącznie poprzez konkretne kraje. Znacznie ważniejszy jest dla nas charakter współpracy. Interesują nas klienci, których logistykę możemy dobrze poznać i dla których z czasem możemy przejąć odpowiedzialność za coraz większą część operacji transportowych. 

Dlatego naszym celem nie jest obecność na każdej możliwej trasie, ale budowanie stabilnych korytarzy transportowych i długoterminowych relacji na rynku europejskim. 

Jedno zdanie, którym opisałby Pan Rikstera komuś, kto nigdy o firmie nie słyszał – co byście chcieli, żeby o Was wiedziano?

Chcemy, żeby Rikster kojarzył się klientowi z jedną prostą rzeczą: jeżeli powierzysz nam transport, zajmiemy się nim tak, żebyś nie musiał się o niego martwić.